| wiedzmyblog - archiwum: Home sweet, home |
Home sweet, homeRaz, dwa, trzy. Znasz ten stan, kiedy siedzisz i myślisz przez dłuższą chwilę nad tym, co miałaś w danej chwili powiedzieć bądź zrobić? To uczucie, które ogarnia człowieka tylko wtedy, gdy jest sam i czuje, że teraz nic nie trzeba, ot pustka. Siedzę sama w mieszkaniu i w końcu odpoczywam. Bo wszystkim można się zmęczyć, szczęście może się skończyć, a pech dopaść. Stosunek do małych dzieci diametralnie zmienić, a miesięczna nieobecność spowodować duże zaległości. Polska --> Anglia Przyleciałam o 2 w nocy na małe lotnisko w obcym kraju, nie działał mi telefon. Oni pomylili miejsca i pojechali na inne lotnisko. Spokojnie, Gosia dała jakoś radę - dotarłam. Później już z górki i sama radość spowodowana widokiem mojej jednak kochanej siostry. Praca jak praca, cztery dni i sobie odpuściłam, bo w końcu mam wakacje, prawda? Wypłata przed wyjazdem, samolot i szybki transfer nad polskie morze. Anglia ---> Polska ? Tylko tutaj moi państwo znowu nie poszło. Kochana siostra pomyliła numer konta, dlatego na wypłatę nadal czekam, rezerwacja biletu okazała się spierdolona, o czym dowiedziałam się dopiero na lotnisku przez co powrót do Polski się nie udał. Wyjazd nad morze mnie ominął, a kasa, z którą było i tak krucho popłynęła jeszcze dalej, dalej od nieszczęsnej Gośki. Ale nie denerwujmy się, bo dlaczego? Po co, miałabym się denerwować? Na szczęście, podróż na lotnisko - numer dwa okazała się ostatnią i oto jestem. I już tęsknię za nimi, i szkoda mi, że mnie tam nie ma, a jednocześnie cieszę się jak małe dziecko, że jestem tutaj, w domu, oh. A na miejscu jaja straszne, weź to ogarnij. Ktoś kogoś kocha, ktoś odchodzi, ktoś okazuje się być skurwielem, a ktoś inny dzieckiem, któremu zabawa w dorosłość nie wyszła na dobre. I to wszystko w jeden nieszczęsny miesiąc, poważnie. W tym momencie pozdrawiam również kochaną mamę, na którą mogę liczyć zawsze - spieprzyć sprawnie i szybko moją radość i dobry humor, to ona potrafi bezbłędnie. Słodko gorzki był to czas. Zdałam maturę, dostałam się na studia i wykorzystałam tym samym całe szczęście, zabrakło mi go na tym wyjeździe, zabrakło przy powrocie - pstryk i koniec. Innego wyjaśnienia nie odnajduję w tym momencie. I oto jestem, siedzę sama w pustym mieszkaniu i odpoczywam, bo w końcu mam wakacje. I mogę! A teraz sobie zapalę po kolacji, otworzę okno, usiądę na parapecie i spale szluga - zupełnie nie przejmując się tym czy ktoś wejdzie do pokoju. O tak. Więc it's all right, wszystko okej. A co u Ciebie? wiedzmy 2008-08-16 23:00:53 skomentuj (6) |
| blog |